21.11.1945 - popołudnie - Argentyna, Castillo, posiadłość Fritza Mandla. Hotel czy zameczek Mandla? Gdzie czuł się lepiej i gdzie lepiej karmili? Nie umiał tego rozstrzygnąć. Siedział teraz na leżaku rozkoszując się promieniami słońca, od czasu do czasu sięgając do stolika z zimnym drinkiem. Tak … To by mogło trwać wiecznie.
04.11.1945, południe - Argentyna, La Falda, hotel Eden. - No i pozamiatane! - Bormann od rana prezentował wyjątkowo dobry humor. - Wszystko idzie dobrze, mój drogi Heinrich. Sytuacja jest opanowana, a ja nareszcie czuję, że znów żyję pełnią życia.