Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2024

ATOMOWY POKER 174

              Rozbierając się do snu, kapitan Guzman raz jeszcze spojrzał przez bulaj. Wiatr nieco zelżał, półmetrowa jeszcze pół godziny temu fala obniżyła swoją wysokość do około trzydziestu centymetrów i płynąca teraz z prędkością niespełna pięciu węzłów „Pampa”, od czasu do czasu z lekka   tylko poskrzypując swoimi żelaznymi rejami, praktycznie bezszelestnie podążała ku swemu przeznaczeniu.

ATOMOWY POKER 173

              15.10.1945 - Południowy Atlantyk, U - Boot As Pik.             Przeciągnął się w koi i ziewnął potężnie. Tak potężnie, że aż chrupnęło mu w szczęce. - Co? Wyspałeś się wreszcie? - Vogel sięgnął do przełącznika i zamiast przytłumionego, czerwonego światła, kajutę zalał blask jasnej żarówki. - To dobrze, bo chciałbym teraz trochę poczytać.

ATOMOWY POKER 171

  - Wojna wiele zmieniła. Powołano Główny Urząd Rasy i Osadnictwa SS. Chodziło o zaludnienie zdobytych terytoriów i osiągniętej przez Niemcy przestrzeni życiowej. Roztoczono wtedy również opiekę nad wartościowymi rasowo kobietami innych narodowości, które spodziewały się dzieci z naszymi żołnierzami. Przejmowano też do adopcji i wychowania inne dzieci o cechach germańskich. Prowadzono badania rasowe. Jak oceniał to wtedy główny lekarz „Lebensbornu”, doktor Gregor Ebner, po trzydziestu latach konsekwentnego prowadzenia programu, mielibyśmy do dyspozycji 600 dodatkowych pułków!

ATOMOWY POKER 169

  28.09.1945 - Niemcy, Bremen, amerykańska enklawa w brytyjskiej strefie okupacyjnej, siedziba Wywiadu Armii USA.                  - Senior Orawa - słysząc prowadzoną właśnie lekcję hiszpańskiego, sekretarka żartobliwie zwróciła się do majora. - Generał pana prosi. Natychmiast!

ATOMOWY POKER 167

  - O kurwa! Przebiegłe dranie - zrazu Henryk miał ochotę, zaraz po egzekucji z pierwszą grupą wyjść na pokład, ale po tym co usłyszał, od razu mu przeszło. Pozostał więc w koi, poddając się nieznanemu dotąd silniejszemu i jakoś tak innemu niż na głębokości peryskopowej kołysaniu. Leżał tak jeszcze kilkanaście minut, gdy nagle odsunęła się kotara i do kajuty zajrzał Bormann.

ATOMOWY POKER 165

  - Co? Co tu się stało? - teraz dopiero zza pleców Vogla dało się zobaczyć Hitlera, z Bormannem przy boku. - Nic szczególnego, mein führer - Hulenburg patrzył na zbieranych z podłogi marynarzy. - Dwóch durniów skoczyło sobie do gardeł, ale sytuacja jest już opanowana. Doktor Schwartz ich pogodził.

ATOMOWY POKER 164

              11.09.1945 - Północny Atlantyk, U - Boot As Pik.             - Pan sobie robi jaja ze szczura lądowego? - Henryk znów przesiadywał w maszynowni, wysłuchując kolejnych, coraz to bardziej dziwnych i fantastycznych opowieści bosmana Müllera. Stanowiły one miłą odskocznię od monotonii rejsu i coraz bardziej klaustrofobicznej atmosfery panującej na okręcie.

ATOMOWY POKER 163

  30.08.1945 - Północny Atlantyk, U - Boot As Pik.             - Otto, mogę pana o coś zapytać? - Proszę, doktorze. - Kiedy wreszcie, chociaż na trochę się wynurzymy? Kiedy zobaczymy słońce czy gwiazdy ? Przecież płyniemy już od miesiąca i to cały czas w zanurzeniu. No, ile tak można?

ATOMOWY POKER 159

  - Już pod sam koniec wojny - oczywiście ze względu na prowadzone przez nas prace - miałem dostęp do pewnych ściśle tajnych informacji. Nasze służby kryptograficzne rozszyfrowały część przechwyconych depesz ruskich szpiegów, z Ameryki do Moskwy. Udało się to, gdyż podobno posługiwali się szyfrem, który już wcześniej był przez nich wykorzystywany. Wynikało z nich, że Amerykanom do ukończenia bomby plutonowej brakowało tylko zapalników implozyjnych.

ATOMOWY POKER 158

  - Kawa - postać sekretarki z tacą i dwoma parującymi filiżankami ukazała się w drzwiach. - Dziękuję. Proszę tu postawić. A teraz do rzeczy, majorze. Skoro załatwiliśmy najważniejsze formalności, zajmijmy się sprawami organizacyjnymi. Adres, pod którym pan zamieszka oraz niezbędne przepustki i pensję majora za bieżący miesiąc, otrzyma pan w sekretariacie.   Obok jest pomieszczenie kwatermistrza. Ma już dla pana odłożony zestaw odpowiednich mundurów, wyposażenie i broń osobistą. Z tym, że dla bezpieczeństwa i jak najlepszego zakonspirowania pańskiej osoby, nadal będzie pan chodził po cywilnemu. Teraz zaś proszę mi spisać wszystkie dane pańskiej żony i córki. Imiona, nazwisko rodowe żony, daty i miejsca urodzenia, adres. Z tego co wiemy, już się pan z nimi kontaktował? - Tak. Na początku lipca, listownie, przez Czerwony Krzyż. Ale sam do Polski jechać teraz nie mogę. Jeżeli ktoś by tam odkrył, że przed wojną służyłem w wywiadzie… - Rozumiem. Podejmiemy wszelkie działani...

ATOMOWY POKER 151

31.07.1945, południe - Norwegia, port w Bergen.             Narada, na którą Nordhug został wezwany bezpośrednio po zejściu z holownika, zapowiadała się niecodziennie. To nie była już błaha sprawa, skoro wezwanie dotyczyło też komendanta portu w Bergen i gdy tylko Nordhug postawił tam stopę na lądzie, od razu skierowano go do czarnego, służbowego Opla, w którym za kierownicą osobiście siedział jego bezpośredni przełożony.

ATOMOWY POKER 150

30.07.1945 - Norwegia, fiord na południe od Bergen.   Jednostka, która rano dotarła do przystani, okrętem wojennym była tylko z nazwy. Tak naprawdę, był to należący do marynarki wojennej niewielki stary holownik, wykorzystywany w Bergen jako jednostka pomocnicza, przeznaczona do rozwożenia zaopatrzenia i wykonywania zadań doraźnych. Uzbrojony w zestaw trzydziestosiedmiomilimetrowego, jeszcze niemieckiej proweniencji dwulufowego, półautomatycznego przeciwlotniczego działka morskiego typu SK C/30, nie mógłby oczywiście brać udziału w jakimkolwiek poważnym starciu, ale nawet taka broń, celnie i z niewielkiej odległości oddaną serią rozpruła by kiosk, a z dużym prawdopodobieństwem nawet i kadłub sztywny okrętu podwodnego, jak przerdzewiałą puszkę konserw. Bojowy wizerunek holownika uzupełniała dziesięcioosobowa drużyna piechoty, wsparta dwuosobową sekcją ciężkiego karabinu maszynowego. To było wszystko, co po blisko półgodzinnej rozmowie i bez narażania się na śmieszność, zaoferował ...

ATOMOWY POKER 147

  - Wyjaśnię to panu. Załóżmy, że mamy dwa samochody. Jednej marki, taki sam model, oba złożone tego samego dnia, na tej samej taśmie montażowej i przez tych samych pracowników. Pozornie nie powinny się różnić, ale już fabryczne próby wykazują, że jeden z nich ciągle się psuje, a drugi jeździ bezawaryjnie. Tak samo jest i z bronią. Wie pan skąd brały się w Wehrmachcie karabiny dla strzelców wyborowych i jaka to była broń?

ATOMOWY POKER 146

                                                                                Janusz Wódz                              ATOMOWY POKER                                                          ...

ATOMOWY POKER 145

  28/29.07.1945, noc - fiord, na południe od Bergen.               Stali na szczycie kiosku, za zezwoleniem kapitana oczekując w tym miejscu i na tę chwilę. - Która? - widząc, że Henryk spogląda na zegarek, Bormann zadał krótkie pytanie. - Dwudziesta druga pięćdziesiąt osiem. Czyli już za chwilę.

ATOMOWY POKER 143

  - Przygotowywaliśmy się na Bałtyku. Ośrodek szkoleniowy dla tych okrętów znajdował się w Gotenhafen. W styczniu, załogi będące już po przeszkoleniu i mające od ręki obsadzić kilkanaście pierwszych, gotowych już do służby jednostek, zaokrętowano na były flagowy statek wycieczkowy organizacji „Kraft durch Freude”, MS „Wilhelm Gustloff”.

ATOMOWY POKER 141

              Płynący kursem z przeciwka statek, tak na oko był typowym trampem, wykonującym w tym rejonie żeglugę kabotażową. Niewielkie rozmiary, jeden komin, niestaranie pomalowany kadłub z płatami rdzy i odpadającej farby, sprawiały wrażenie zaniedbania. Zmienili nieco kurs, aby znaleźć się z jego boku i po chwili ujrzeli też banderę. - Duńczyk - pierwszy oficer powiedział jakby do siebie. - Nie szkodzi - kapitan Feeney nie zamierzał odpuszczać. - Sprawdzimy co wiezie i czy nie ma tam jakichś podejrzanych osób. - Chyba nie - pierwszy oficer dalej mówił jakby do siebie. - Płytko zanurzony, więc płynie na pusto, bez ładunku. A pasażerowie? Kto z Niemiec chciałby teraz płynąć do Norwegii? Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale zimne spojrzenie Fenney’a sprawiło, że dalsze słowa uwięzły mu w gardle. - Proszę wykonywać swoje obowiązki. A komentarze są tu zbyteczne!          ...