05.10.1946, wieczór – Polska, okolice Lubania. To było już trzecie gospodarstwo, które obserwowali. W pierwszym był nie tylko gospodarz, ale i inni dorośli mężczyźni, więc szybko zrezygnowali. Tym bardziej, że po podwórku biegały dwa spore psy. Drugie okazało się opuszczone i nic ciekawego tam nie było. Wyszabrowane, z powyrywanymi z futryn drzwiami i oknami, bez niczego co nadawało by się do zjedzenia. I dopiero tutaj poczuli szansę. Gospodarz był mężczyzną w podeszłym już wieku, a ponad godzinna obserwacja nikogo innego też nie wykazała.