Przejdź do głównej zawartości

Posty

ATOMOWY POKER 267

              07.02.1947, rano – Niemcy, Bremen, siedziba Wywiadu Armii USA.             Pokój był ponury. Pomalowane na szary kolor sufit i ściany kontrastowały z wymalowaną na wysokość blisko dwóch metrów ciemnozieloną olejną lamperią i brązowym gumoleum stanowiącym wykładzinę podłogi. Umeblowanie też było niecodzienne. Z jednej strony przyśrubowany do podłogi drewniany stół, jak również przyśrubowane krzesło, ostro kontrastowały ze stojącym przy niewielkim okratowanym oknie jasnym biurkiem oraz wygodnym skórzanym fotelem. Będący wewnątrz dwaj mężczyźni również byli jakby z innych światów. Ten zza biurka, z pokerową twarzą, w modnym garniturze, białej koszuli i pod krawatem, wygodnie rozparty, już od ponad kwadransa siedział z założoną nogą na nogę leniwie popalając grube cygaro. Stała przed nim butelka koniaku i szkło, nieskażone jeszcze jej złocistą zawartością. J...

ATOMOWY POKER 266

  05.02.1947, popołudnie – Niemcy, Frankfurt nad Menem.             - To ile jeszcze panie majorze? – kierujący pierwszym samochodem kapral po raz kolejny poprawił się na siedzeniu. – Bo jeszcze trochę i dupa mi odpadnie. Jedziemy już prawie siedem godzin, tylko z przerwą na tankowanie. - Nie marudź. Jeszcze jakaś godzina. Przecież mówiłem, że do Frankfurtu jest około 450 kilometrów. - Ciężka sprawa. Tak na raz… - Cisza! Powiedziałem, że mamy przyjechać na trzynastą trzydzieści i tak ma być. Niemcy są punktualni, więc i my nie możemy być gorsi. - Ale sam pan widzi, panie majorze… Drogi śliskie, miejscami prawie w ogóle nie odśnieżone. - A wy podobno jesteście mistrzami kierownicy? Ci dwaj z tyłu również. Czy może się mylę? - Nie myli się pan, panie majorze! - To nie marudzić. Odpoczniecie, jak już zajedziemy na miejsce. Albo też i nie…             ...