Przejdź do głównej zawartości

Posty

ATOMOWY POKER 260

  19.11.1946, wczesne przedpołudnie – Polska, Jelenia Góra, siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.             - No i co towarzysze? Dowiem się od was czegoś nowego? Odkrywczego? Bo po tym co już dzisiaj od was usłyszałem, raczej nie macie się czym chwalić!   Zapadła cisza. Bo i cóż można było rzec w sytuacji, gdy wszyscy znali fiasko dotychczasowych działań. Przedstawiciel Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Wrocławia też nie miał żadnych złudzeń w tym względzie, ale polecenia z samej Warszawy bezwzględnie trzeba było wykonać. Trzeba było zwołać comiesięczną naradę, oficjalnie odebrać meldunki i chociażby fikcyjnie, nakreślić kierunki dalszych działań. Na koniec zaś wysłać raport do samego ministerstwa. A, że i tak nic z tego już nie będzie? Nie szkodzi. Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Trzeba tylko się pilnować, aby nie wyskoczyć z czymś, co nadmiernie zaangażuje siły i śr...

ATOMOWY POKER 258

                    Rozdział VI                   Czas rozczarowań, czas przygotowań.               13.11.1946 – Argentyna, San Carlos de Bariloche, siedziba Martina Bormanna.             - No i co? – odkładający słuchawkę telefonu Manfeld miał taką minę, że pytanie Bormanna było właściwie zbędne. - Dalej nic. Nie powrócili z zadania. - A Moder? Jak to tłumaczy? - Wcale nie tłumaczy. Nie zgłosili się, więc nic nie wie i w tym momencie cała sprawa się kończy. Zarówno dla niego, jak i dla nas. Przynajmniej na razie. - Jak to się kończy? Wysłaliśmy tam przecież naszych najlepszych ludzi! - Oczywiście, herr reichsleiter. Ale też jest faktem, że jak dotychczas nie powrócili. - Cholera j...