Przejdź do głównej zawartości

Posty

ATOMOWY POKER 269

  15.02.1947 – Niemcy, Essen.   Jak na razie, szło nieźle. Nawet wczorajszy poranny pociąg ruszył z Hamburga bez opóźnień. I było by całkiem dobrze, gdyby nie ten przeziębiony pasażer z zaczerwienionym od kataru nosem… Już przy wsiadaniu kichnął tak potężnie, że aż wszyscy się odwrócili. Zrozumiał chyba jednak znaczące spojrzenia większości i nie wchodząc do przedziału pozostał na korytarzu, wysiadając już na drugiej stacji. Odetchnął więc Manfeld, powracając do czytania zakupionych na dworcu gazet. No bo cóż to byłby za interes, zarazić się grypą albo jakimś innym świństwem? Jak w takim stanie prowadzić jakiekolwiek działania? Na razie jednak chłonął prasowe informacje i gdy w końcu po sześciu godzinach pociąg dotarł do Essen, na początek zamówił taksówkę. Zarezerwował też pokój w hotelu, następnie odwiedził jedną z zaplanowanych firm, a nawet podpisał z nią wstępne porozumienie. Zeszło mu się przy tym prawie do wieczora i resztę przełożył na następny dzień.   ...

ATOMOWY POKER 267

              07.02.1947, rano – Niemcy, Bremen, siedziba Wywiadu Armii USA.             Pokój był ponury. Pomalowane na szary kolor sufit i ściany kontrastowały z wymalowaną na wysokość blisko dwóch metrów ciemnozieloną olejną lamperią i brązowym gumoleum stanowiącym wykładzinę podłogi. Umeblowanie też było niecodzienne. Z jednej strony przyśrubowany do podłogi drewniany stół, jak również przyśrubowane krzesło, ostro kontrastowały ze stojącym przy niewielkim okratowanym oknie jasnym biurkiem oraz wygodnym skórzanym fotelem. Będący wewnątrz dwaj mężczyźni również byli jakby z innych światów. Ten zza biurka, z pokerową twarzą, w modnym garniturze, białej koszuli i pod krawatem, wygodnie rozparty, już od ponad kwadransa siedział z założoną nogą na nogę leniwie popalając grube cygaro. Stała przed nim butelka koniaku i szkło, nieskażone jeszcze jej złocistą zawartością. J...