Przejdź do głównej zawartości

Posty

ATOMOWY POKER 232

              04.10.1946, późne popołudnie – Polska, las pod Piechowicami.               Kapitan Aleksjejew miał swoje może i dziwne, ale skuteczne metody. Na przykład takie, że na terenie zajmowanego przez swoje biuro kompleksu, nigdy nie prowadził odpraw do działań w terenie. Bo kto w końcu wie, czy nie usłyszały by tego jakieś niepożądane uszy. A nawet, gdyby ktoś był jednak uprawniony, to po co ma znać jego małe tajemnice? Po co ma się zastanawiać, dlaczego niektórych aresztuje, a niektórych jednak przepuszcza? I czy na pewno wszystkie konfiskowane przy zatrzymywanych towary i dewizy zgłaszane są wyższym przełożonym? Lepiej więc było wyprowadzić konny pluton do lasu koło Piechowic i tam, na oddalonej od drogi śródleśnej polanie przekazać zadania do wykonania. Bo tym razem Aleksiejew czuł przez skórę, że „Kałmuk” czy też dla innych „Wolf”, trafił na ślad czego...

ATOMOWY POKER 225

              Było ich trzech. Na rowerach, które na piaszczystej leśnej drodze przez poprzedni kilometr po prostu musieli pchać, w turbanach, z ciążącymi im na plecach karabinami i zwisającymi przy pasach krzywymi mauretańskim nożami, sprawiali nadzwyczaj groźne wrażenie.