09.07.1946, wieczór - Argentyna, Buenos Aires, hotel „Cristal Palace”. Telefon w pokoju Henryka zadzwonił tak niespodziewanie, że ten aż się zdziwił. O tej porze? Kto? Wstał jednak z kanapy, podszedł do aparatu i rzucił jedno enigmatyczne słowo. - Słucham! - Pan Schlegel? - Tak. To ja - Henryk natychmiast poznał głos Orawy. - Tu Joseph Brandt. Tak, jak się umawialiśmy, chciałem poinformować, że zakończyliśmy sprawdzanie pierwszej partii łożysk. Tej, którą zaczęliśmy wczoraj. Wszystkie sprawdzenia pozytywne. Oznaczamy je na pudełkach czerwoną farbą, aby nie pomieszały się z innymi. - Dziękuję. Proszę je przygotować i jutro dostarczyć do fabryki. Proszę też zacząć sprawdzanie drugiej partii. - Oczywiście. Wszystko według zapisów kontraktu. Do zobaczenia. - Do zobaczenia - Henryk odłożył słuchawkę i i odetchnął głęboko. Więc jednak… Orawa uruchomił ludzi i ci przy gablocie sprawdzili, że sp...