23.02.1946, świt - Argentyna, okolice jeziora Nahuel Huapi. Samolot, który nadleciał znad terytorium Chile, nie był uzbrojony. A właściwie był, ale w nic śmiercionośnego. Jego bronią były dwa, najnowszej generacji aparaty fotograficzne, z wysokości siedmiu kilometrów i przy dobrej pogodzie zdolne zarejestrować nawet budę dla psa.