Przejdź do głównej zawartości

Posty

ATOMOWY POKER 192

  05.02.1946, wieczór - Argentyna, San Carlos de Bariloche, siedziba Martina Bormanna.             Wchodząc do tego, położonego na przedmieściach okazałego domu, architektonicznie jako żywo przypominającego budownictwo Alp i Bawarii, Henryk znów poczuł dreszcz emocji. Co stoi za tym niespodziewanym wezwaniem? I to w momencie, gdy objechał dopiero jedną trzecią tego, co zaplanował?

ATOMOWY POKER 191

              - Głupku? - mimo, iż Dawidow przywykł już do różnego rodzaju poniżania, zwrot ten szczególnie nim wstrząsnął. - Kim ja kurwa dla niego jestem? Jakimś popychadłem, na którym może się tylko wyżywać? Bądź co bądź jestem przecież funkcjonariuszem służb specjalnych wielkiego i zwycięskiego radzieckiego państwa, a jednocześnie synem ważnego i zasłużonego członka komunistycznej partii!

ATOMOWY POKER 188

  - Jak to Żyd? - Normalnie. To patolog, niejaki doktor Faust Szkarawski, lekarz sądowy I Frontu Białoruskiego. Tylko on akurat był pod ręką, chłodni żadnej nie mieliśmy, szczątki nie mogły czekać, a towarzysz Stalin mocno ponaglał. Szkarawski to Żyd z pochodzenia, a my Rosjanie nie ufamy przecież obcym - Abakumow w tym momencie jakby zapominał, że przecież sam był Ormianinem.

ATOMOWY POKER 187

  07.01.1946, rano - Związek Sowiecki, Krym, ośrodek szkolenia Smiersz.             - No, Walery Konstantynowiczu! - komendant ośrodka szkolenia, w którym od połowy sierpnia ubiegłego roku i każdego dnia od wczesnego ranka do późnego wieczora harował jak jakiś niewolnik, zagadnął do niego prawie po ojcowsku. - Przyszedł na was czas. Szkolenie i egzaminy zaliczone na ocenę celującą, przygotowanie wręcz wzorcowe. Jedyne co się zmienia, to sposób waszego wykorzystania. Nie pojedziecie pracować jako Hiszpan.

ATOMOWY POKER 185

  23/24.12.1945 - Argentyna, Buenos Aires.             Już pierwszego dnia w Buenos zaczął realizować swój plan. Nie bez przyjemności zresztą. Ledwo się przebrał i zjadł kolację, od razu zagadnął hotelowego barmana o jakąś miłą panią do towarzystwa i kwadrans później miał już w łóżku czarnowłosą, ognistą Argentynkę, a spory zwitek banknotów sprawił, iż naprawdę się starała.