Przejdź do głównej zawartości

Posty

ATOMOWY POKER 96

 Szanowni czytelnicy. Dotarłem ostatnio do nowych materiałów historycznych i uznałem, że warto w tę powieść wpleść pewne wątki, mające na celu podniesienie jej atrakcyjności. Zaczynam przy tym pracę, lecz przez pewien czas skutkować to będzie nieregularnością publikowania nowych odcinków. W związku z tym, proszę o cierpliwość i wyrozumiałość, w sytuacji, gdybym przez tydzień czy dwa nie zdołał zamieścić następnej części. A teraz zachęcam do lektury odcinka numer 96. Z życzeniami wielu nowych wrażeń - J.W.               05/06.05.1945, północ – południowe przedmieścia Waldenburga, dom kowala Amplera.   Dotarli tam według planu, choć nogi, jakby same, narzucały coraz szybsze tempo. Chłód nocy pogłębiał drobny deszczyk padający już od paru godzin i chyba tylko dlatego, że cały czas się poruszali, dawało się to jeszcze jakoś wytrzymać.

ATOMOWY POKER 94

         04 maj 1945, popołudnie – „Riese”, obiekt „Centrum”.         Wyjście w uniformie SS wykluczył od razu. Odrzucił więc w kąt nieobszyty jeszcze na stopień obersturmbannführera mundur i przeszukał szafki personelu. W trzy kwadranse dobrał odpowiedni dla siebie podniszczony cywilny strój, mocne, robocze buty i trochę bielizny na zapas.

ATOMOWY POKER 91

         Nie wiadomo, czy to górotwór był z lekka niestabilny, czy też dodatkowo założone przez Bomkego ładunki były zbyt mocne, ale efekt był porażający. Straszliwy huk wypełnił podziemia, wdzierając się do wszystkich pomieszczeń. Zatrzęsła się skała. Tu i ówdzie poodpadły ze ścian i sufitów płaty betonu. Nawet zaprawieni w bojach weterani, w pierwszej chwili byli zdezorientowani.

ATOMOWY POKER 90

         03 maj 1945, godzina 01.00 – „Riese”, obiekt „Wolfsberg”.          Jeszcze raz przeszedł przed szeregiem zabójców. Jeszcze raz obejrzał wszystko dokładnie. Broń gotowa. Każdy ma po osiem magazynków amunicji. Wystarczy, żeby wystrzelać nawet batalion wojska. Hełmy na głowach. On sam też w hełmie, chociaż nigdy nie lubił tego nakrycia głowy. Ale trudno. Nie można przecież dopuścić, aby się ktoś pomylił …