Przejdź do głównej zawartości

Posty

ATOMOWY POKER 179

            02.11.1945, popołudnie - Argentyna, La Falda, hotel Eden.               Nareszcie! Po ponad trzech miesiącach spędzonych w morzu, Henryk z rozkoszą wyciągnął się w wannie. Ciepła woda omywała mu ciało, w zasięgu ręki miał pachnące mydło, a na półeczce był nawet szampon. Szampon! Co za luksus!

ATOMOWY POKER 178

              Już nie dyskutowali. Hitler przepuścił żonę z dzieckiem, a następnie wsiadł za nią. Pozostali też w ciągu pół minuty znaleźli się wewnątrz i Manfeld zatrzasnął drzwi. Jęknęły uruchamiane silniki, pilot dla pewności około minuty potrzymał je na wolnych obrotach, a następnie wykonał kilka przegazówek i zwolnił hamulce. Maszyna drgnęła i z wolna zaczęła toczyć się naprzód. Kilka sekund później silniki zagrzmiały pełną mocą i po stosunkowo krótkim rozbiegu znaleźli się w powietrzu.

ATOMOWY POKER 177

                                                       Rozdział II                                                           Argentyna.          01/02.11.1945, noc - wybrzeże Argentyny, okolice miejscowości Las Grutas.             Sturmbannführer Helmut Getz już chyba po raz dziesiąty spojrzał na zegarek. Nareszcie! Za minutę północ. Usiadł więc za k...

ATOMOWY POKER 176

  30.10.1945 - Południowy Atlantyk, U - Boot As Pik.             - Kapitanie Hulenburg ! Proszę do mojej kajuty. - Już idę, reichsleiter. Drugi, obejmujesz dowództwo do mojego powrotu - kapitan bez zbędnej zwłoki zwrócił się do oficera będącego akurat w centrali na wachcie. - Jawohl, herr Kaleu!

ATOMOWY POKER 174

              Rozbierając się do snu, kapitan Guzman raz jeszcze spojrzał przez bulaj. Wiatr nieco zelżał, półmetrowa jeszcze pół godziny temu fala obniżyła swoją wysokość do około trzydziestu centymetrów i płynąca teraz z prędkością niespełna pięciu węzłów „Pampa”, od czasu do czasu z lekka   tylko poskrzypując swoimi żelaznymi rejami, praktycznie bezszelestnie podążała ku swemu przeznaczeniu.

ATOMOWY POKER 173

              15.10.1945 - Południowy Atlantyk, U - Boot As Pik.             Przeciągnął się w koi i ziewnął potężnie. Tak potężnie, że aż chrupnęło mu w szczęce. - Co? Wyspałeś się wreszcie? - Vogel sięgnął do przełącznika i zamiast przytłumionego, czerwonego światła, kajutę zalał blask jasnej żarówki. - To dobrze, bo chciałbym teraz trochę poczytać.